Zastanawiałem się ostatnio, co sprawia, że niektórzy ludzie nas przyciągają, co sprawia, że w naturalny sposób lgniemy do nich, czujemy się dobrze w ich otoczeniu. Charakter, osobowość, pewien rodzaj aury, jaką wokół siebie roztaczają?
Możliwe.
Jednak to będzie o Kobietach, takich, które wiążą wokół siebie uwagę, łapią myśli.
I tutaj wcale nie chodzi o to, jak wyglądają, jakie ciuchy noszą, czy są odważne, czy zamknięte w sobie. Nie chodzi o to, czy ubranie zakrywa więcej lub mniej, bo to w żaden sposób nie definiuje tego, jakim jesteś człowiekiem.
To tylko sposób wyrazu własnego JA.

Więc o co chodzi?

Klasa, wyzwanie, zagadka.

Dla mnie to połączenie wszystkich tych cech.
Inteligencja jest niezwykle pociągająca, szczególnie kiedy towarzyszy jej poczucie humoru. Zapach jest ważny, pobudza zmysły, a pewność siebie pachnie uwodzicielsko i podniecająco. Sposób poruszania, to po nim można poznać, czy ona jest pewna siebie.
Kombinacja tych wszystkich elementów sprawia, że pojawia się pragnienie, potrzeba poznania.
Zwróć uwagę na sformułowanie „potrzeba poznania”. To coś zupełnie innego niż chęć zaspokojenia potrzeb, czysta fizjologia, to nie płytkie pożądanie, to coś dużo większego.
I zazwyczaj dystans, jaki tworzy wokół siebie, tylko go potęguje. Dystans nie określa tutaj wyniosłości czy pogardy. Dystans świadczy o świadomości siebie i o tym, że znając swoją wartość, ma po prostu dosyć idiotów i nic niewnoszących znajomości.
A często jest to ocenianie zbyt pochopnie.
Jak wszystko w dzisiejszych czasach.
Ocenić jest łatwo, bo to nie wymaga wysiłku. Skategoryzować jest prosto.
Tymczasem, by poznać człowieka potrzeba wysiłku, chęci i czasu.
Wytrwałości również, bo musisz zburzyć skorupę, w której ktoś po przejściach bardzo szczelnie się zamknął.

Czy warto? Dla mnie tak.

Z kawałków tej skorupy można stworzyć potem pomnik.
A zagłębienie się w drugim człowieku, w Kobiecie, która samą swoją obecnością sprawia, że czujesz spokój, to jest bezcenne. To podróż, która wzbogaca o rzeczy, których nigdy nie kupisz.

Zrozum wreszcie, że za związek odpowiadają osoby, które go tworzą.
Ty i Ona, On i Ty. Nikt więcej.
Odpowiadacie za związek, za to jaki on jest, za to, że trwa, że ma perspektywy, opcje na przyszłość.
Tylko WY.
Nie znajomi, nie rodzice, rodzina, nie przyjaciele, nie pani z sąsiedztwa, pan ze sklepu, trener z klubu, chłopak poznany na siłowni, kelnerka z kawiarni. Oni mają na to wyjebane po całości. Mogą się wtrącać, mogą kombinować, mogę, ale nie muszą, wszystko to kwestia ich intencji, ale ostatecznie to Ty, to co myślisz, co czujesz, ma kluczowe znaczenie i definiuje to, co robisz.
Najbardziej wkurwiające jest to, że ludzie powtarzają sobie, że gdyby nie on/ona to dalej bylibyśmy razem, zniszczyli nasze szczęście.
Gówno prawda.
Szczęście niszczysz sobie sam, rozwalasz je sama.
Świadomie lub nieświadomie.
I jeśli ktoś nowo poznany jest w stanie wlać w Ciebie wątpliwości, to znaczy, że w tym związku i z tym swoim związkiem masz problem, że czegoś brakuje, że najpewniej brakuje rozmowy i coś się rozjeżdża.
Często mówi się, że nie jesteś w stanie uwieść kogoś, kto kocha.
Po części tak jest.
Po części, bo seks, a miłość to dwa różne aspekty i nie wszyscy, niestety, traktują je na równi.
Seks to chęć, impuls wsadzenia ptaka w dziuple, kolokwialnie mówiąc, bo kolokwialnie tak to można zobrazować. Nasz umysł nie myśli racjonalnie kiedy jest podniecony. Taka jego budowa.
Mimo to, jeżeli masz wszystko w głowie poukładane, jeżeli wartości masz na swoim miejscu, a osoba, którą kochasz, jest priorytetem na Twojej liście pragnień, to dużo łatwiej oprzeć się pokusie.
Wierzę w to i tak czuję.
Możesz mieć okazje, ale nie korzystasz, bo Twoja głowa działa w sposób prawidłowy, bo masz zasady, bo wiesz, że chwilowa przyjemność nie jest warto zmącenia szczęścia, które buduje się latami i które czuje się całym sobą.
Wierzę, że myślisz podobnie.
A Ci, którzy tego nie czują, którzy mają emocjonalny bałagan, są jak handlarze machający kutasami na prawo i lewo byle coś na niego nadziać, albo świecą dupą pod różnymi kątami licząc na złowienie okazji zaspokojenia swoich potrzeb.
To gdzie jesteś, z kim jesteś i w jaki sposób jesteś, zależy od Ciebie i od tego jak to sobie poukładasz.
Bo możesz mieć spokój w życiu i burzę emocji z kimś z kim łączy Cię potężna więź, albo burdel w głowie i szacunek do siebie i innych na głębokości Rowu Mariańskiego.
To po raz kolejny kwestia wyboru. Twojego wyboru.

Więcej tekstów, w których z pewnością znajdziesz coś dla siebie, jest w moich książkach.

Tutaj kupisz moją nową książkę – Książka – “Trochę słów o Tobie… Trochę słów o mnie…”

A tutaj pierwszą – Książka – “Na własnych zasadach”

Cześć, jeśli podobają Ci się bezpłatne treści, które tworzę na FB, IG i blogu, jeśli czerpiesz z nich wartość, to możesz mnie wesprzeć stawiając kawkę! Potraktujmy to, jako wyraz szacunku dla pracy i czasu, jaki tutaj zostawiam, a w zamian mam dla Ciebie mam fragment mojej książki!

Dziękuję, że jesteś! Kawę postawisz klikając w link:

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Dziewczyny, rozmawiam z Wami. Przerabiamy różne tematy i zaskakuje mnie jedno.

Czy niektóre z Was wyszukują swoich partnerów w jakimś komisie, giełdzie, gdzie pan Wiesiek z papierosem w ustach zapewnia Was, że pomimo tego, że temu okazowi nie wszystko styka pod maską, to wizualnie jest bez zarzutu, co prawda przebieg duży i niejedna jeździła, ale ogólnie to śmiga i może służyć na lata.

Czy jest jakiś sklep, najprawdopodobniej mięsny, gdzie idziecie i wybieracie sobie 85-90 kg „schaba”, byle byłby smaczny, a nie sprawdzacie, czy pochodzi z dobrej hodowli i czy faktycznie jest zdrowy (na umyśle).

Dziwi mnie fakt, że wiele Kobiet wciąż pada ofiarą własnych schematów. Wybiera kolejne kopie swoich eks w nadziei, że coś się zmieni. Mam wrażenie, że w prawie każdej Kobiecie tkwi Matka Teresa miłosierdzia, która wierzy w to, że skoro wszyscy mówią, że ten koleś to skurwiel i manipulator, to ona go zmieni i uleczy. Naprawi swoją miłością. Dzięki niej on stanie się inny. No ni chuja. Kurwa, jak ktoś chce się zmienić, to musi to wynikać z jego wewnętrznej chęci.

Potrzeba zmiany następuje po zrozumieniu tego, że ma się problem i rozpoczęciu pracy nad nim. Nikt z zewnątrz nie poradzi. Możesz kochać na zabój, a on i tak będzie żerował na Twoich emocjach i jeszcze wmawiał Ci, że to Twoja wina. I Ty z czasem w to uwierzysz.

Pewna cudowna osoba dała mi ostatnio piękne porównanie. Napisała, że są dwie kule. Szara pełna toksyków i złota, w której są porządni faceci. Ci z tej szarej mają przewagę, bo potrafią grać i udawać, manipulują i owijają sobie Kobietę wokół palca. Kiedy relacja wytwarza więź, pokazują swoje prawdziwe oblicze i wtedy już ciężko zerwać nić. Kobieta jest totalnie uzależniona i często tłumaczy, że to ona nie jest dosyć dobra. Traci pewność siebie. Uzależnia się. Tylko Kobieta po doświadczeniach z szarej kuli jest w stanie docenić tych, którzy znajdują się w kuli złotej.

Wierzę, że Kobiety, niektóre, bo nie uogólniam, kiedyś nauczą rozróżniać tych, którzy dużo mówią, a potem ranią, od tych którzy mówią mniej, ale każdego dnia potrafią poprzez czyny okazać szacunek i uczucie. Jeszcze wierzę.

 

Moje książki pozwolą Ci inaczej spojrzeć na życie, przyniosą refleksje, które zaprowadzą Cię do nowych wniosków. Są jak wskazówki, które poprzez słowa prowadzą do zmian, które wniosą do Twojego życia światło…

Tutaj kupisz moją nową książkę – Książka – “Trochę słów o Tobie… Trochę słów o mnie…”

A tutaj pierwszą – Książka – “Na własnych zasadach”

Tutaj znajdziesz zestaw dwóch książek w promocyjnej cenie – dwie książki 

Jeśli podobają Ci się bezpłatne treści, które tworzę na FB, IG i blogu, jeśli czerpiesz z nich wartość, to możesz mnie wesprzeć stawiając kawkę! Potraktujmy to, jako wyraz szacunku dla pracy i czasu, jaki tutaj zostawiam, a w zamian mam dla Ciebie mam fragment mojej książki!

Dziękuję, że jesteś! Kawę postawisz klikając w link:

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Wyobraźmy sobie pewną sytuację…
Spotykają się trzy koleżanki. Jedna opowiada o swoim byłym, z którym zerwała w sposób, powiedzmy sobie delikatnie, mocno negatywny, druga usilnie ją pociesza, potakują, że faktycznie z niego to kawał chuja jest, a trzecia w myślach wybiera już suknię ślubną, bojąc się przed nimi przyznać, że on do niej napisał, a ona od zawsze się w nim kochała.
To może działać też w drugą stronę. Kiedyś mnie i mojemu kumplowi podoba się jedna dziewczyna, zupełnie naturalnie wytłumaczyliśmy się sobie, że prawo pierwszej rozmowy przysługuje temu, kto pierwszy ją zobaczył, potem jakiś czas z nią byłem, ale nie wyszło. Życie jak to mówią, a na końcu przyszedł trzeci i wiedząc, jak jest, sam musiał się przekonać, że to, co mi przeszkadzało w niej, jemu też może nie pasować.
Jest coś takie w znajomościach, że ludzie lubią leasingować naszych byłych pomimo dostępu do ogromu wiedzy wynikającej z doświadczeń poprzedników.
Zamiast skorzystać z wiedzy osoby przed Tobą, z którą niby się „przyjaźnisz” Ty wolisz się sam lub sama przejechać. Takich sytuacji jest ogrom. W stopniu mniejszym lub większym to obrazują. W taki, a nie inny sposób nasz umysł płata nam figle. To czysty przykład mechanizmu zaprzeczenia, jakim karmi nas nasz umysł. W pewnych momentach przestajemy kontaktować, stajemy się odporni na fakty…
Ktoś mówi Ci, że to dziwkarz, a Ty w głowie słyszysz romantyk.
Ktoś mówi Ci, że ona jest niedojrzała i zdradza, a Ty słyszysz, że kocha dzieci i świetnie gotuje.
Ktoś mówi, że to damski bokser, a Ty słyszysz, że kocha małe pieski.
Ktoś mówi, że ona leci tylko na kasę, a Ty słyszysz, że pasjonuje się finansami i giełdą.
I ja wiem, że najlepsze wnioski wyciąga się z własnych doświadczeń, ale z perspektywy czas wiem też, że jak wszystko na niebie i ziemi mówi Ci, że to może nie wyjść, że jest inaczej, niż zakłada to Twój zatopiony w miłosnych feromonach mózg, to warto się nad tym zastanowić.
Czas jest bezcenny, czasu nikt nam nie zwróci, a my sami z wielką rozrzutnością ofiarowujemy go ludziom, którzy na to nie zasługują…

Mam wrażenie, poparte obserwacjami i badaniami własnymi, że ludzie w trakcie poznawania się nadmiernie się spinają…

To tak, jakby idąc na randkę, dwie osoby siadały na niewidocznym kiju, który momentalnie ich usztywniał. Zamiast luźnej rozmowy bez cienia skrępowania zaczyna się wielogodzinny pokraczny taniec godowy… Zresztą zwierzęta mają podobnie. To tak dygresja, ale na przykład gekon, widząc atrakcyjną samicę, potrafi godzinami zalotnie kręcić ogonkiem w celu zwrócenia jej uwagi. Jeszcze lepiej mają koguty… I tutaj daję Ci wiedzę zbędną bardzo, ale spójrz! Jest kogut – ruchacz w kurniku, taki wiesz „machogut”, kogut-alfa, ogólnie wszystkie kury jego. W tym samym kurniku są też inne koguty, takie mniej lotne w sztuce zalotów i podrywu, jednym słowem, one raczej z kurami nic, a nic. Jednak, żeby od czasu do czasu zaliczyć jakąś kwoczkę, ów koguciki wypracowały sobie pewien schemat działania. Mianowicie, odchodzą na bok i intensywnie grzebią w ziemi, gdakają (nie wiem, czy one tak robią) przy tym strasznie głośno, dając znak, że coś znalazły np. dżdżownicę… Kurki, z natury głupie, ale ciekawskie szybko biegną zobaczyć, co to za skarb tam się kryje i kiedy pochylają się nad ziemią, którą wskazuje kogucik, kurwa nie da się tego inaczej powiedzieć… ten je po prostu na szybko dosiada i robi, co ma zrobić w nadziei, że główny kogut nie zdąży do nich dobiec…

W życiu jest podobnie. Poznajesz kogoś i tak naprawdę poznajesz trochę wersję DEMO (demonstracyjno-emocjonalny-model-osobowościowy) tej osoby, taką wersję testową na potrzebę poznania. Z czasem może się okazać, że Twoja wersja DEMO ma wirusy, jest niekompatybilna z Twoimi wartościami lub po prostu pełna wersja ma masę wad…
Dlatego jestem fanem, wielkim fanem podchodzenia do relacji na czystym luzie. Bez udawania, bez pióropusza ubarwień, bez spiny, bez nerwów, bo albo ktoś Cię bierze w całości, albo nie. Najgorzej jeszcze jak ktoś chce Cię na siłę zmieniać, bo to kończy się katastrofą. Pamiętaj, nie zmienisz nikogo, kto zmienić się nie chce, więc nie baw się w matkę Teresę lub Zbawiciela, bo skończysz ukrzyżowany jako męczennik lub męczennica.

A jak widzę w knajpach te usztywnione pary, to trochę chce mi się śmiać… Media społecznościowe wypracowały w nas owe model demonstracyjne, które obrazują nas tylko w wyfiltrowanym blasku samych zalet, a życie jest zupełnie, gdzieś indziej. A im więcej rozmawiam z ludźmi, a rozmawiam naprawdę dużo, to każdy, ale to każdy tęskni za szczyptą naturalności i zwykłej rozmowy. Takiej wiesz, szczerej, prawdziwej, bez ubarwień czy przekłamań.

Nie oczekuj od drugiej osoby bycia ideałem i nie wymagaj od siebie bycia bez skazy. Za to, ponad wszystko, bądź sobą, bo tylko spotkanie na bez udawania ma jakieś szanse na powodzenie.

Zatem wyciągamy kije z dup i idziemy się poznawać. Wszyscy! Bez wyjątków!

Związki, nad którymi się nie pracuje. Związki, w których dwie osoby nie pracują nad sobą, prowadzą donikąd.
Powyższe zdanie brzmi trochę jak slogan reklamowy kursu dla par.

Wiem.

Jednak podpisuję się pod tym rękami i nogami.

Bo kurewsko dużo krzywdy w postrzeganiu związków zrobiły w dzisiejszych czasach pseudo-poradniki spotęgowane niezliczoną ilością wyprodukowany komedii romantycznych.

Otóż przekonują one, a raczej uświadamiają w tym, że miłość, że o miłości decyduje wygląd, zbieg okoliczności, przypadek, romantyczna otoczka, fajerwerki na co dzień i każdy dzień usłany różami.

Do tego zarysowują obraz samca idealnego.
Takiego co to wygląda jak Herkules tylko z modną fryzurą, świetnie zarabia, jest trochę łobuz, trochę gentleman i najlepiej jakby był wpatrzony w kobietę jak w obrazek święty i był na każde zawołanie. A jak nie daj Boże, popełni błąd to, wtedy na kolanach potrafi się przyznać do tego błędu i przeprosić.

W komediach romantycznych facet musi wszystko. Musi być stworzony na obraz i podobieństwo oczekiwań targetu takich filmów. W komediach romantycznych to faceta powinien, bo nie wypada, by kobieta musiała cokolwiek. Chodzi o oglądalność. Wiadomo.

Problem polega na tym, że komedie romantyczne to takie współczesne bajki dla dorosłych, tyle że w bajkach o coś chodzi, jest jakiś morał, a w baśniach to nawet jest trochę grozy i wysiłku i do czegoś się dąży, a komedie rozpierdalają rzeczywistość i umysł w drobny mak. Nie wnoszą nic, a niszczą tak wiele.

Bo w komediach romantycznych jest zawsze cudownie i pięknie.
Tylko że nikt nie powie, że owszem cudownie i pięknie jest, ale tylko przez pierwsze miesiące, bo potem, jeżeli nie zacznie się nad tym związkiem pracować, pracować we dwoje to w perspektywie długoterminowości wszystko trafi szlag.

O tak.

Kolejna prawda, której nie usłyszy się w komediach romantycznych, jest taka, że pracować nad związkiem powinien mężczyzna i kobieta.
Bo związek to nie tylko seks w każdym zakamarku mieszkania zakończony orgazmem z lewitacją i śniadanie do łóżka każdego dnia. Związek to setki pytań, które trzeba potrafić zadać sobie i drugiej osobie.
To zrozumienie czego się oczekuje od drugiej osoby, czego się pragnie, jak chcemy, że ten związek wyglądał i jak się traktujemy i jak chcemy być traktowani, co nas wkurwia i nad czym musimy popracować. Miłość to nie tylko emocje i motyle w brzuchu tylko również decyzja na temat tego ile dajemy od siebie i ile od drugiej osoby chcemy otrzymać.

Zmierzam do tego, że związek to bardzo wiele decyzji podejmowanych każdego dnia, to praca nad sobą i rozmowa o tym, co jest dobrze, a co jest źle. To również szacunek do drugiej osoby, motywowanie jej do bycia lepszą i wsparcie w gorszych momentach.

Miłość i związek to cała gama małych elementów, które sprawiają, że tworzy się całość.
I nigdy nie jest tak, że jedna osoba daje więcej, a druga tylko bierze.
Jedna się stara, a druga po prostu jest.
Takie czasy minęły bezpowrotnie.

I cieszy mnie to bardzo.

Relacja, w którą wchodzisz, ma przynosić Ci radość!
I mógłbym skończyć na tym zdaniu, jednak nie mogę, bo coraz częściej widzę, że mamy tendencję do samobiczowania się i życiowych wędrówek pokutnych w imię trwania na siłę.
Rozumiesz?
Bo ja nie…
Trwasz w czymś, co powoduje permanentny brak poczucia szczęścia (w tym momencie już powinna palić się w głowie czerwona lampka) i pomimo tego, babrasz się w tym dalej.
To tak jakby jeść coś, czego się nie lubi.
Pić coś, co powoduje mdłości.
Być gdzieś, gdzie być się nie chce.
I to tego momentu to jest logiczne, zrozumiałe i może nawet potakujesz i kiwasz głową, że tak.
A jak przychodzi do tematu relacji, to okazuje się, że większość z nas najchętniej odeszłaby już dawno, coś zmieniła, po prostu coś, ale…
To „ale” jest kluczowe.
Po nim następuje litania.
– ale jak?
– ale się boję.
– ale nie chcę być sama.
– ale nikogo nie znajdę
– ale co z dziećmi
– ale jak sobie poradzę.
Ale, ale, ale, ale, kurwa ale…
Jak? Normalnie, tyle że z poczuciem odzyskanej samoświadomości i godności.
Boję się. Zmiany to strach, póki nie zrobisz czegoś, to nie wiesz, co jest po drugiej stronie. Strach to uczucie, które ma chronić. W tym wypadku blokuje.
Sama. To lepiej się męczyć w czymś chuja wartym tak?
Znalezienie. Może nie znajdzie się od razu, ale przynajmniej wyciągnie się wnioski i wejdzie w kolejną relację z większą wiedzą na temat siebie.
Dzieci. A czy dzieci wychowywane w domu bez miłości są w stanie ją poznać i docenić. Czy widzą tylko agresję i obojętność?
Radzenie sobie. Poradzisz. Wiem to.
Drugi człowiek ma sprawia, że Twoje życie jest lepsze, wnosić do niego wartość i potęgować wartości, które Ty wnosisz.
Proste? No kurwa.
A jeśli się mylę… to przepraszam. Widocznie nie znam życia.

 

Moje książki pozwolą Ci inaczej spojrzeć na życie, przyniosą refleksje, które zaprowadzą Cię do nowych wniosków. Są jak wskazówki, które poprzez słowa prowadzą do zmian, które wniosą do Twojego życia światło…

Tutaj kupisz moją nową książkę – Książka – “Trochę słów o Tobie… Trochę słów o mnie…”

A tutaj pierwszą – Książka – “Na własnych zasadach”

Tutaj znajdziesz zestaw dwóch książek w promocyjnej cenie – dwie książki 

Jeśli podobają Ci się bezpłatne treści, które tworzę na FB, IG i blogu, jeśli czerpiesz z nich wartość, to możesz mnie wesprzeć stawiając kawkę! Potraktujmy to, jako wyraz szacunku dla pracy i czasu, jaki tutaj zostawiam, a w zamian mam dla Ciebie mam fragment mojej książki!

Dziękuję, że jesteś! Kawę postawisz klikając w link:

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Wiesz, że świat jest pełen chłopaczków z poziomem rozwoju dziecka z piaskownicy bawiących się dżdżownicą, którzy są bardziej zagubieni niż GPS w górach. Wiesz, zero planów, zero odpowiedzialności za swoje słowa, intelektualnie poziom wczesnej meduzy. Brak zasad, brak priorytetów, brak samodzielności. Ogólnie bardziej brak czegokolwiek, jakiegokolwiek punktu zaczepienia, ponieważ poziom męskości i dojrzałości, cały proces został zatrzymany w zarodku. Taki proces uboczny, odpad nadopiekuńczości. Na pewno to znasz, na pewno takich spotykasz i na pewno, na pewno na takich narzekasz w czasie babskich wieczorów, imprez do białego rana, obiadów w pracy, plotkach przy kawie… Że współczesny facet to brak charakteru i poszukiwacz zagubionych jaj. Problem polega na tym, że to wszystko to proces. Charakter kształtują doświadczenia, inteligencja musi mieć szansę się rozwijać, mięśnie same się nie zrobią, pieniądze same nie wpadną do portfela, a bez cienia własnej przestrzeni każdy z czasem spizdowacieje. To prawda. Subiektywna. Własna, wymęczona, wymyślona, potwierdzona i opatentowana przez siebie samego.

Bo spójrz, chcesz mieć kogoś, kto wie, czego chce, kto z jednej strony Cię pożąda jak jaskiniowiec, jakbyś była boginią, a z drugiej strony chcesz opiekuńczości i czasu tylko we dwoje… Jeśli tego chcesz, to musisz nauczyć się kompromisów. Nikt nie lubi klatek, nikt, zapisz i zapamiętaj. Nikt kurwa.

To, co pociągające w drugiej osobie to właśnie to, co kształtuje go w wolnym czasie. Pasje, przeczytane książki, osiągnięte cele, zasady wykute w bólu i pocie, to tworzy ten zestaw i to również wymaga czasu, bo wybacz, ale ideały to rodzą się w bajkach Disney’a i zazwyczaj tak trafiają na drugi ideał, zamknięty w wysokiej wieży, z twarzą nieskalaną żadną głębszą myślą. Takie są bajki, pokazują cukierkowe relacje, bez rozpatrywania osobowości i to jest słodkie kiedy masz 5 lat, jak masz 25 lat i dalej chcesz być księżniczką, to wybacz, ale coś w Twoich zwojach mózgowych poszło nie tak, umysł zaliczył error.

Podsumowując, naucz się patrzeć na drugą osobę jak na kogoś, kto Cię kocha, kocha mocno, jednak w tej miłości 24h każdy powinien mieć czas dla siebie, czas na swój rozwój, bo to właśnie osobowość i charakter przyciągają, ale muszę mieć czas na to, by gdzieś rozkwitnąć.

Rozumiesz dziewczyno? Chłopaku dotarło? To osobowość wpływa na to, że ludzie łączą się w pary i dają radę, że budzą w sobie zachwyt, że uczą się od siebie bycia lepszymi każdego dnia w imię miłości, która jest zdrowa i wyrozumiała, bo pozwala na czas własny, bo daje możliwość zatęsknienia za sobą. Miłość to składowa wielu małych elementów i dwojga ludzi, którzy są dla siebie niekończąca się motywacją, którzy siebie chcą, a nie potrzebują, którzy wierzą, że dbając o swój rozwój i harmonię życia z samym sobą, wnoszą do swojej relacji coś cennego… Coś, co wzbogaca jako parę.

Czy Ty wiesz, czego facet potrzebuje do szczęścia?

Jeśli nie, to czysto subiektywnie Ci o tym opowiem. Mam nadzieję, że pozwoli Ci to zrozumieć męską naturę, które w porównaniu do kobiecej, również potrafi być skomplikowana. Jednak powiedzmy sobie szczerze. Kobieta jest jak książka. Zawsze o tym mówię, a facet? Facet jest jak magazyn branżowy. Rzeczowo, na faktach, krótka specyfikacja, parę anegdotek i fachowych opisów. I nie ma w tym nic złego.

Wracając do tematu. Podkreślam. Czysto subiektywny tekst to będzie, chociaż z kilku cech już wyrosłem, ale wiem, że panowie wciąż to kultywują. To taka nawrostrukcja potrzeb męskich. Postaram się krótko.

Szacuneczek. To coś na kształt męskiej dumy. Panowie lubią być szanowani przez swoje Kobiety, czuć się najgroźniejszymi samcami na całym osiedlu. Twoje zdanie ma naprawdę wielką wartość dla nas. I niestety to jest Twoja broń kobieca, bo nic tak nie godzi w delikatny męski charakter jak publiczne żartowanie. Do pewnego momentu to jest spoko, ale czasem u większości panów pojawia się smutek w sercu. No bo jak możesz? Ty? Takie coś. W tym obszarem jest jeszcze podkopywanie wiary w nasze umiejętności, wykonywanie zadań za nas czy próba przejęcia kontroli w pewnych sytuacjach. Zrozum, facet musi czuć, że możesz na niego liczyć. To gdzieś siedzi w naszych głowach. On pragnie otaczać Cię opieką i mieć świadomość, że to dostrzegasz. Podważając to, dokonujesz kastracji. Serio. Pod tym względem jesteśmy jak pitbull, który po wykonanym zadaniu kładzie się na plecach i liczy na smakołyka i pochwałę. Nauczcie się ufać nam facetom. Wierzyć w nasze możliwości, bo to dodaje nam skrzydeł. Przestańcie też próbować nad wszystkim panować. Pozwólcie nam przejąć czasem kontrolę i kurwa nie pouczajcie na każdym kroku. Nic tak nie dobija jak tekst „fajnie to zrobiłeś, ale według mnie mogłeś to zrobić…”. Odpuście to zdanie.

Przestrzeń, Męska jaskinia. To coś, co uwielbiam i ja. Facet jest zadaniowcem. My musimy mieć kawałek swojej przestrzeni, by pomajsterkować, posklejać modele, poćwiczyć, pobyć sami ze sobą. To część męskiej natury. Facet również, jak Kobiety poszukuje siebie. Stara się zrozumieć swoje emocje i mam w głowie pełno pytań. Wy rozmawiacie, facet rozmyśla. To normalne i nie warto mieć o to pretensji. Kobieta, która to rozumie staje się w naszych oczach skarbem. I to nie jest ucieczka czy zamykanie się w sobie. To nasz sposób na przemyślenie pewnych spraw, problemów, poukładanie sobie kilku rzeczy w głowie. To wbrew pozorom wpływa świetnie na związek. Zrozumcie to.

Lubicie komplementy prawda? U facetów to nazywa się podziw. Dobre słowo, docenienie jego starań, czegokolwiek w Twoich oczach sprawia, że kutas rośnie o co najmniej 10 centymetrów. Twój podziw jest powodem niekończącej się umysłowo-cielesnej erekcji! Zapisz to sobie.

I teraz uwaga. My faceci cenimy Waszą niezależność. Wiem, że Wy Kobiety chcecie pokazać, że zawsze dacie sobie radę, ale w związku jest trochę inaczej. Poproszenie facet o pomoc, to nie oznaka słabości, to dla nas informacja, że nam ufacie, że jesteśmy potrzebni i liczycie się z naszym zdanie. Wiecie, że możecie na nas polegać. To ważne. To buduje związek z naszej perspektywy.

Jasne komunikaty i proste zasady. My faceci nie jesteśmy głupi. Chuje też z nas żadne. Jednak inaczej pojmujemy pewne rzeczy. Ma na to wpływ sposób myślenia i generalnie postrzegania świata. Nie zakładajcie z góry, że czegoś się domyślimy. Mówcie wprost, a uwierzcie, że zrozumiemy i zapamiętamy. Chodzi o to, żeby rozmawiać. Wkurwia mnie to, lubię to, zrób tak, proszę o to… To nie są zaklęcia. To komunikaty, które każdy myślący facet przyswoi. Więcej, każdy kochający facet to zrozumie i zaakceptuje. Serio. Nic tak nie wkurwia jak pretensje o coś, czego wcześniej się nie wyjaśniło. Przez brak komunikacji pojawiają się plotki, że Kobiety nic nie robią, tylko narzekają i gderają. Mów wprost. Zrozumiał ok. Nie zrozumiał? Pierdolnij młotkiem i powtórz. Ewentualnie powiedz i jak załapał, to weź go do sypialni, to spowoduje lepsze przyswojenie komunikatu.

Z pewnością nie wyczerpałem tematu. Z pewnością to tylko ogólny zarys. Rozbuduję ten tekst kiedyś. Jednak to pewne zasady, które są wytycznymi, wskazówkami na temat męskich potrzeb. No, chyba że się mylę.

Szczęście w związku naprawdę nie jest trudne. Jest możliwe. I ja w to wierzę. Trzeba się tylko słuchać i szanować. Tak, tak i podziwiać nieustająco!

Poeta Friedrich Schiller w jednym ze swych poematów napisał: „Czcijcie kobiety, albowiem one wplatają niebiańskie róże w ludzkie życie”…

Taaa… Są też takie, które ów niebiańskie róże przyodziewają subtelnością szeregu kolców, które wbijają Ci się w skórę i ranią do krwi…., a życie z nimi wcale nie jest niebiańskie.

Żałuję, że niektóre kobiety są poszukiwaczkami wiecznego szczęścia. Mam tutaj na myśli to, że wciąż chcą czegoś innego, wciąż chcą więcej i więcej, zamiast skupić się na tym, co mają.

Schemat jest zawsze taki sam. Kobieta jest z kimś, kto o nią dba, szanuje, opiekuje się nią, docenia, stara się. Po prostu jest na dobre i na złe, w myśl przysięgi małżeńskiej. Niby wszystko jest pięknie, niby wszystko jest dobrze, ale z czasem nagle zaczyna być zbyt spokojnie, może zbyt przewidywalnie, może zbyt nudno.

I nagle pojawia się ktoś trzeci, ktoś spontaniczny, szalony, ciekawszy. To nie jest reguła, ale tak się zdarza, że wówczas kobieta jest w stanie przewrócić całe swoje życie do góry nogami, dla tych kilku chwil uniesień, dla szalonych nocy pełnych adrenaliny, dla tej odskoczni od rzeczywistości, w której wydaje jej się, że utknęła. Mam pełno takich historii, słucham ich co jakiś czas i każda ma taki sam przebieg.

Ona ma dobrego gościa, który się stara, pojawia się ktoś trzeci, który ma trochę wyjebane, ale jednak jest, zaczyna się romans, a kiedy już zsunie z niej majtki i dostanie, czego chciał, to odchodzi. Zsuwanie majtek może się powtarza wielokrotnie w zależności od czasu trwania tej „relacji”.

Znam też kobiety, które niczym pszczółki latają z kwiatka na kwiatek, lecą tam, gdzie jest najwięcej pyłku. Funkcjonują na zasadzie „kto da więcej, temu ja i dam”. Staram się nie oceniać, bo każdy ma swoje życie, tylko potem mam mokre rękawy od ich łez, bo znowu coś nie wyszło, bo ten nie chciał, tamten kopnął w dupę, ten ma za mało…

Czas najlepiej weryfikuje takie relacje, pseudo-relacje. Czas najlepiej pokazuje, że z jednej strony one marzą o bliskości, bezpieczeństwie, miłości, a z drugiej, kiedy nadarzy się okazja, rzucają się w wir namiętności.

Życie to kwestia naszych wyborów i wzięcia za nie odpowiedzialności. Zawsze to powtarzam. Zatem jeżeli kobiety nie potrafią docenić tego, co mają, nie potrafią o to zadbać, szukają ciągłych wrażeń, to muszą liczyć się z konsekwencjami.

Zaraz ktoś mi powie, że one tak robią, bo może faktycznie mają w domu nudno… Podbiję stawkę i powiem, że to, co się ma wynika z zaangażowania obu stron. Płynie z wzajemności. Można mieć setki kwiatków, które wydoi się z całego pyłku, albo swój ul pełen pysznego miodku. To naprawdę nie jest trudne.

Na każdym kroku słyszę, że faceci nie doceniają kobiet. Otóż prawda jest taka, że kobiety potrafią robić dokładnie to samo, tylko w sposób bardziej wyrafinowany, bo ostatecznie i tak próbują zwalić całą winę na faceta. Jakoś nigdy nie słyszałem, że jakaś kobieta krzyczała i obwiniała swojego partnera, że zdradziła go, bo był za dobry, raczej wymienia tutaj setki wyimaginowanych problemów, które mają ją usprawiedliwić. I to nie jest reguła, to tylko jedna z sytuacji, bo życie to kalejdoskop historii, wiem o tym.

Chciałbym tylko powiedzieć, że są na tym świecie kobiety, które wiecznie poszukują i nigdy nie zadowolą się tym, co mają. Mogą mieć najlepszego faceta na świecie, a ciągle będzie im mało. Jednak warto pamiętać, że (z tego, co słyszę od Was każdego dnia) na dobrych facetów jest teraz straszny popyt, więc jak Ty go nie docenisz, to może zrobić to ktoś inny, a wtedy, zanim się obejrzysz, pozostanie Ci tylko płacz i złość.

Myślę, że warto to zrozumieć, warto to chociaż przemyśleć i wyciągnąć wnioski…

Masz pytania? Napisz e-mail

info@tomeknawrocki.pl

Ważne linki

Zapraszam do moich Social Mediów
na Facebooku, Instagramie i TikToku

© 2025 Tomasz Nawrocki. Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt: Kruku.net

Zgarnij rabat!
Zapisz się do naszego Newslettera aby otrzymać
kod rabatowy 15%.
    ZAPISZ
    Zapoznałam(em) się i akceptuję
    regulamin i politykę prywatności