Wszystko to, co niezdrowe, niebezpieczne, zakazane pociąga najbardziej. Zawsze tak było, jest i pewnie będzie. W relacjach jest podobnie. Może właśnie dlatego pociąga nas to, co złe, co burzy krew w żyłach, powoduje karuzelę emocji, rozszarpuje i skleja równocześnie. Może dlatego, to co stałe i stabilne tak szybko się nudzi, a to, co nieprzewidywalne tak bardzo kusi. Z tego powodu tak wielu ludzi babra się w toksycznych relacjach, walczy o uwagę ludzi, którzy mają ich w dupie, poświęca się i traci siebie, by zadowolić kogoś, kto czerpie satysfakcję z poniżania. I nie jest to jednorazowe. Z czasem pojawia się uzależnienie od skrajnych emocji. Potrzeba zadowolenia kogoś, kto pozbawia energii. Zamiast budować coś we dwoje, lepiej tonąć w szambie, które od czasu do czasu zamienia się pachnący latem ocean.

Zastanawia mnie to coraz częściej. To, że ludzie masochistycznie ranią samych siebie, idą tam, gdzie wiedzą, że zaboli. Zupełnie jak w horrorach… Widzisz ciemny pokój na końcu korytarza i tajemniczą postać w nim, słyszysz szczęk metalu. Całe ciało krzyczy „spierdalaj”, a Ty robisz krok naprzód stwierdzając, że tylko zerkniesz, może ktoś potrzebuje pomocy. A potem kończy się na łożu, przykutym pasami i poddawanym wiecznym torturom, a przy tym wszystkim ktoś wmawia nam, że to nasza wina.
To, co dobre, nie musi być nudne. Dobrzy ludzie mają w sobie pokłady szaleństwa i nie zawsze musi się to kończyć tym, że ktoś wrzuci Twoje serce do maszynki do mięsa.
Różnica jest taka, że taki człowiek znając swoją wartość nie musi udawać, nie musi krzyczeć, by zwrócić na siebie uwagę, po prostu trzeba go poznać, a ci, którzy krzyczą, kuszą i przyciągają potrzebują zagłuszyć swój brak pewności siebie i powiedzą Ci wszystko, byłyby tylko Cię złapać i zniewolić.

 

Tutaj kupisz moją książkę:

Kliknij tutaj i kup moją książkę!

Postaw mi kawę:

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę! – a w zamian otrzymasz fragment mojej książki!

Gdyby ktoś mnie kiedyś spytał czy miłość trwa wiecznie, to pewnie odpowiedziałbym, że tak. Jednak z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że to tylko bajka, którą można przeczytać w romansach lub komediach romantycznych. I nie ma w tym złego. Chyba, że czyjeś przeświadczenie o wiecznej miłości weźmie za bardzo do siebie, bo wtedy zaczynają się problemy. Pamiętam, że każdy związek zawsze traktowałem w kategorii „na zawsze”. Po czasie mogę powiedzieć, że to „zawsze” poszło w zupełnie złym kierunku, a ja przy tym, a raczej my, poobijaliśmy się w chuj. Tkwienie w czymś, a dojrzała decyzja o rozstaniu zawsze wymaga odwagi. Patrzę na to teraz bezkompromisowo, ktoś powie, że na chłodno i że to błąd. Jednak to moja sprawa. Po prostu nie wierzę już w poświęcenie siebie w imię kogoś, kto tego nie zauważa. Bycie absolutne, zrozumienie całkowite. Podnieca mnie poszukiwanie tego na wszelkie sposoby.

Wracając do miłości. Coś się kończy, a Tobie rozpierdala się świat znasz to?
Jeśli tak jest to Twój świat, świat Twojego JA, miał liche fundamenty.
Miłości są różne. Przeżywamy je na swój sposób w zależności od tego, na jakim etapie emocjonalnym się znajdujemy. Możesz przeżyć miłość i pamiętać ją przez całe życie, możesz kilka razy kochać i każda z tym miłości będzie inna, ale na swój sposób cudowna. Możesz wciąż czekać.
Czy to jest złe? Nie! Zależy od Ciebie.
Niezależnie od tego, miłość nie jest nam dana na całe życie. Rozpada się, jeśli o nią nie dbamy i nie pracujemy nad nią we dwoje. Początek jest piękny, ale sekret tkwi w tym, żeby tego nie spierdolić po drodze.

Wszystko, czego potrzebujesz do szczęścia masz w sobie. Miłość i szczęście nosisz w sercu i trzeba tylko pozwolić sobie na to, by je odkryć. Dlatego nie wierzę w relacje typu „nie potrafię bez Ciebie żyć”. Tak mówią ludzie niedojrzali emocjonalnie. nie potrafiący żyć w zgodzie ze sobą. Partner czy partner to nie jest Twój brakujący element. To nie jest kawałek niezbędny do życia. Taka prawda. I w tym momencie zazwyczaj słyszę, że spłycam miłość i nie wierzę w jej moc. Co jak co, ale zarzucanie mi braku wiary w miłość jest dla mnie śmieszne. Wierzę w miłość. Całym sobą. Wierzę w relacje, jednak co jest dla mnie istotne, tak z punktu widzenia doświadczenia, to ja wierzę w relacje, które są zdrowe. Pojawia się drugi człowiek, jest cudownie, moje życie staje się bogatsze, zaczynam się mocniej starać, oboje dokładamy wszelkich starań, żeby tego nie spierdolić, ale to wszystko jest oparte na zasadzie chęci, a nie chorej potrzeby bycia razem. I na tym wszystko jest oparte. I o tym mówię często. CHĘĆ bycia razem, a nie POTRZEBA. Kiedy kogoś potrzebujesz, to jak ten ktoś znika, to Twój świat się wali. Kiedy jesteś z kimś, bo tego chcesz, to nawet jak Wam nie wyjdzie, to Twój świat dalej stoi na fundamentach Twojego własnego. Zdrowa relacja pozwala Ci oddychać, jest w niej przestrzeń. Spełnienie, miejsce na rozwój. Kochasz i akceptujesz siebie, druga osoba robi to samo, a pomiędzy tym wszystkim budujecie swój mały świat. Wasze miłości wewnętrzne spotykają się w połowie drogi i tworzą Was. Potrzebowałem czasu, żeby to zrozumieć, w drodze do tego zrozumienia upadłem i zgubiłem siebie wiele razy. Teraz wiem, że najpiękniejszy związek to taki, w którym ludzie żyją na nie na zasadzie „nie potrafię bez Ciebie żyć”, tylko taki, który opiera się „cieszę się, że chcesz być częścią mojego życia”.

Jeżeli podobają Ci się moje teksty…,to będę wdzięczny, jeśli mnie wesprzesz, pokazując tym samym, że moje słowa mają dla Ciebie znaczenie i lubisz mnie czytać…

Tutaj kupisz moją książkę:

Kliknij tutaj i kup moją książkę!

Postaw mi kawę:

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę! – a w zamian otrzymasz fragment mojej książki!

Zostań patronem i odbierz rabaty, książkę + plakat:

Zostań moim patronem i odbierz książkę i plakat.

Powiedzmy sobie, że jesteś w związku. Masz kogoś. Kochasz prawda?

A dasz mi na to jakiś dowód? Powiesz mi, kiedy to się stało? Jak to się stało?
To jedno z tych pytań, na które nie ma odpowiedzi. Miłość po prostu się pojawia…
Rozmawiasz z kimś, spędzasz czas i nagle czujesz, że chcesz tego kogoś więcej w swoim życiu. Siedzisz naprzeciwko, słyszysz głos, patrzysz w oczy i masz ochotę dotknąć, poczuć zapach, ciepło skóry. I to nie dzieje znienacka.
Nie chodzi o intensywność czy częstotliwość. Chodzi o konsekwencje działania. Małe kroki. Spędzacie ze sobą cały dzień, jedziecie na wspólny wyjazd i nic. Zero uczucia. Jednak kiedy będzie pisać każdego dnia, kupisz jej kwiaty bez okazji, odbierzesz z pracy, ona zaprosi Cię na kawę, zapamiętasz jej datę urodzin, pomożesz jej, kiedy będzie tego potrzebowała, ona zadzwoni i opowie jak jej minął dzień. Rozumiesz już…?
Nie ma pierdolnięcia. Jest konsekwencja i wytrwałość. Małe kroki wstawianie we dwoje, w swoim kierunku. Coś na zasadzie, rozmawiamy, spędzamy ze sobą czas i zobaczymy dokąd nas to zaprowadzi. I tutaj pojawia się kolejny ważny aspekt każdej relacji, jej początków. Czas. Miłość definiuję się w czasie. Nie powiesz, że zakochałeś się w niej 22 lutego 2021 roku o 12:33. Będziesz pamiętał, że poszliście na spacer i nagle pewnego zimowego wieczoru zrozumiałeś, że chcesz, by była częścią Twojego życia. CZAS, WYTRWAŁOŚĆ i KONSEKWECJA. MIŁOSNE SPOIWA, w które wierzę całym sobą. Codzienne praktykowanie małych rzeczy robiony z myślą o drugiej osobie. Ludzie zakochują się poprzez kumulację drobnych gestów, rozmów, czynów rozciągniętych w czasie i konsekwentnie powtarzanych.
I to wszystko prowadzi do tego, że któregoś dnia budzisz się i wiesz. Czujesz całym sobą. Jesteś przepełniony uczuciem. To w Tobie, to w Was narastało, kiełkowało i z każdym drobnym gestem, spotkaniem, rozmową rozkwitało jeszcze bardziej aż przerodziło się w miłość.

Jeżeli podobają Ci się moje teksty…,to będę wdzięczny, jeśli mnie wesprzesz, pokazując tym samym, że moje słowa mają dla Ciebie znaczenie i lubisz mnie czytać…

Tutaj kupisz moją książkę:

Kliknij tutaj i kup moją książkę!

Postaw mi kawę:

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę! – a w zamian otrzymasz fragment mojej książki!

Zostań patronem i odbierz rabaty, książkę + plakat:

Zostań moim patronem i odbierz książkę i plakat.

Żyjemy w świecie pełnym zdobywająch i będących zdobywanymi, w świecie pełnym wzajemnego przeciągania liny uczuć, emocji i relacji. Mamy do tego tendencję, niewątpliwie mamy tendencję do bycia zdobywcą lub zdobyczą. Problem polega na tym, że nikt nigdy nie nauczył nas co dalej. Co powinno się zrobić, a czego nie po samym fakcie zdobycia. Nikt nie nauczył nas szlachetnej sztuki utrzymania i pielęgnowania tego, o co się walczyło.
Staramy się wierzyć z dziecięcą naiwnością, że pewne rzeczy w naszym życiu są już na zawsze, że jak ktoś pokochał, to będzie kochał wiecznie, że jak coś jest, to będzie zawsze.
Gówno prawda. To jedno z najgorszych założeń współczesnego pojmowania świata. Założenie, że coś trwa wiecznie. Prawda jest taka, że jak kurwa nie dbasz to nic wiecznie trwać nie będzie. Że jak zaniedbasz, to zadba ktoś inny, że jak nie docenisz, to najnormalniej stracisz.
Prawda jest zupełnie inna. Prawda jest taka, że jak zdobyłeś to musisz zapierdalać milion razy więcej, żeby utrzymać, że jak pozwoliłeś/aś się zdobyć to nie ma opcji, że leżąc na kanapie z piwkiem przed telewizorem czy narzekając na to jak Ci ciężko pomiędzy kolejnymi serialami sprawiasz, że ktoś będzie chciał poświęcać swój czas dla siebie, nawet jeśli wcześniej walczył, bo takim zachowaniem udowadniasz, że zdobycz jest nie pierwszej świeżości i zaczyna capić truchłem.
Dlatego walczymy, ale nigdy, przenigdy nie zapominajmy, że prawdziwa walka zaczyna się w momencie kiedy już się ma.

Jeżeli podobają Ci się moje teksty…,to będę wdzięczny, jeśli mnie wesprzesz, pokazując tym samym, że moje słowa mają dla Ciebie znaczenie i lubisz mnie czytać…

Tutaj kupisz moją książkę:

Kliknij tutaj i kup moją książkę!

Postaw mi kawę:

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę! – a w zamian otrzymasz fragment mojej książki!

Zostań patronem i odbierz rabaty, książkę + plakat:

Zostań moim patronem i odbierz książkę i plakat.

 

Nie znasz mojej historii, tak jak ja nie znam Twojej. Nasze historie są różne. To oczywiste. Jednak to, co nas łączy to odczuwanie. Przepływ emocji, wspomnienia, pewne wątki. Dlatego czasem wydaje Ci się, że wyciągam i opisuje sytuacje z Twojego życia. Opowiadam Twoje emocje, czytam Twoje myśli.
Jesteś tu i to jest ważne. Dla mnie. Dla tego, co robię. Zdaję sobie sprawę z tego, że moje teksty nie są łatwe, że czasem wbijają szpilkę w rzeczywistości, że dużo prościej byłoby napisać, że świat jest kolorowy, miłość jest jak motylki, a prawdziwe uczucie przetrwa wszystko. Wiem.
Zdaje sobie też sprawę, że mój język jest wulgarny, ale to kwestia gotujących się emocji, sposób wyrazu.
Czy jest rynsztokowy, jak to piszą niektórzy? Możliwe. Jednak, ja w tym rynsztoku znalazłem więcej prawdy o życiu, niż na niejednym pozłacanym salonie. I wolę jak ktoś „kwieciście” obrazuje rzeczywistość, bo czuję w tym prawdę. Wolę tak, niż wysublimowane wywody pełne zdań obfitujących w „ą” i „ę”. Dlaczego?
Bo przypadkowi ludzie, których spotkałem, tacy o których inni mówią margines dali mi najwięcej prawdziwych emocji i prawd o życiu. Natomiast „ąęowcy” nie raz potrafili wbić nóż pod żebra z maską na twarzy i powoli przekręcać. To oczywiście nie jest reguła, to tylko wyolbrzymiony przykład obrazują sens wypowiedzi.
I mam nadzieję, że tutaj będziesz, że Cię nie zniechęcę swoim pisaniem, swoimi myślami i swoim sposobem wysławiania się, który pozostawia tak wiele do życzenia.
A jeśli chodzi o życzenia, to szczęścia Ci życzę. Takiego prawdziwego, takiego które czuje się w sobie każdego dnia.

A teraz spójrz, nie chodzi tutaj o to, czy zostaniesz moim patronem lub postawisz wirtualną kawę… Chodzi o to, że mnie wesprzesz, pokazując, że moje słowa mają dla Ciebie znaczenie i lubisz mnie czytać…

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę! – a w zamian otrzymasz fragment mojej książki!

Zostań moim patronem i odbierz książkę i plakat.

Kliknij tutaj i kup moją książkę!

Naucz się nigdy nie przegapić tego, co jest ważne. Nigdy. Postaraj się zrozumieć jakie to jest istotne. Jak istotne jest skupienie się na tym, co najważniejsze, w szczególności kiedy wymaga to zaangażowania, wytrwałości, skupienia na dostrzeżeniu tego. Spójrz na siebie, rozejrzyj się, spójrz na to, czego nie doceniasz, co wydaje się być pewnikiem w życiu. A tymczasem może się okazać, że większość rzeczy, które posiadasz, których doświadczasz to niewyobrażalne, a czasem nieosiągalne dla wielu dobro, marzenie. Bo czy na co dzień doceniasz to, że masz zdrowie, że budzisz się w swoim łóżku i masz dach nad głową, że otwierasz lodówkę i jesz, a nie myślisz co zrobić, żeby to jedzenie zdobyć? Doceniasz, że masz pracę, że się realizujesz w stopniu mniejszym lub większym, w zależności od zaangażowania. Doceniasz tego kogoś, kto jest obok Ciebie, przy kim budzisz się i zasypiasz, kiedy inni łakną miłości wokół Ciebie. Doceniasz każdy dzień? Myślałeś kiedyś o tym? Większość ludzi, większość rzeczy, które mają uszczęśliwiać traktujemy za pewnik, za coś stałego, co jest i będzie i nigdy nie zniknie i właśnie to prowadzi do błędów zaniedbania, to wprowadza rutynę. Więc usiądź, pomyśl, rozejrzyj się wokół siebie i zacznij doceniać to co masz i o co walczysz, bo może właśnie w tym momencie masz o wiele więcej i jesteś zdecydowanie bogatszy wewnętrznie od setek osób, które marzą, żeby choć na chwilę doświadczyć tego, co Ty traktujesz jako wartość stałą w swoim życiu. Dlatego kochaj, doceniaj, szanuj i dbaj każdego dnia.

Twój człowiek… to ktoś, kto Cię kocha całym sobą, za to kim jesteś.

Ktoś, kto zna Twoje wady i je akceptuje, zna Twoje zalety i je docenia.
Ktoś, kto ma dla Ciebie czas i zawsze Cię wysłucha.
Ktoś, kto jest, a nie bywa.
Ktoś, kto nigdy nie będzie chciał Cię zmienić, a pozwoli Ci się rozwijać.
Ktoś, kto będzie Cię szanował, nawet w czasem kłótni.
Ktoś, kto wyciągnie rękę, kiedy się potkniesz i będzie przy Tobie,
kiedy będzie osiągać sukces.
Ktoś, kto zrozumie Cię bez słów.
Ktoś, kto będzie dawał, ale też oczekiwał od Ciebie tego samego, bo
związek to wzajemność.
Ktoś, kto nie będzie oceniał, ale zawsze powie Ci prawdę.
I na takiego kogoś warto w życiu postawić. Warto się go trzymać. I
warto dbać o to, by nigdy w siebie nawzajem nie zwątpić. Związek to
praca. Praca we dwoje. Bo we dwoje można dojść znacznie dalej. Można
dojść do szczęścia.

A teraz spójrz, nie chodzi tutaj o to, czy zostaniesz moim patronem lub postawisz wirtualną kawę… Chodzi o to, że mnie wesprzesz, pokazując, że moje słowa mają dla Ciebie znaczenie i lubisz mnie czytać…

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Zostań moim patronem i odbierz książkę i plakat.

Kliknij tutaj i kup moją książkę!

Myślę, że jedną z kluczowych cech, które bywają lekko irytujące u kobiet, no dobra bardzo irytują przynajmniej mnie, to niepotrzebne wpadanie w histeryczną wręcz panikę. I tutaj nie chodzi o słodkie nad wyraz mini scenki zazdrości, chodzi o panikę zazwyczaj z błahych powodów.

Chodzi mi bardziej o obsesyjne, z dokładnością mordercy ćwiartującego ciało ofiary, doszukiwanie się problemów i rozkładania ich na części pierwsze. Problemów, których nie ma, a które powodują u Was histerię i napady niepohamowanej paniki.
Takie zachowanie powoduje, że facet, który z natury spojrzy na to nieco chłodniej zacznie się wycofywać, a raczej to będzie instynkt samozachowawczym, który nakazuje zejście z drogi atakującemu drapieżnikowi. Tak, w tym momencie wyglądacie jak atakujący zwierzak, ciągle słodki, a przez to jeszcze bardziej niebezpieczny.
Związek, nawet nie związek, każda relacja jest czasem pełna obaw, znaków zapytania, czy problemów, ale to nie znaczy, że należy się ich doszukiwać w najdrobniejszych gestach czy zmianach zachowania.
W takim momencie wiem doskonale, że pomaga typowa autorefleksja. Naprawdę. Wyciszenie, spojrzenie na to wszystko z boku i zastanowienie się czy Twój facet na pewno się zmienił? Może ma ku temu jakieś powody. I tutaj uprzedzam pytanie, bo wcale nie chodzi mi o powody związane z Tobą czy Waszym związkiem. Może ma po prostu jeden z tych męskich dni kiedy chce pobyć sam na sam ze sobą i posklejać modele samolotów ( w miejsce samolotów można wstawić dowolną pasję), może ma problemy w pracy, ogólne wkurwienie spowodowane nie wiadomo czym i ostatnią rzeczą o jakiej marzy to awantura o byle co w domu, który ma być miejsce wyciszenia i bliskości.
Więc zamiast robić kolejną scenę czasem warto po prostu zapytać. My, faceci oczywiście nie powiemy od razu co nasz męczy, ale to będzie po prostu znak, że nas rozumiecie i że nie macie ochoty nam dowalać.
Z doświadczenie wiem, że kiedy facet to wszystko sobie przemyśli i poukłada w głowie, wyciszy wkurwienie to wyjdzie ze swojej samotni gdziekolwiek ona jest (chociaż czasami jest po prostu gdzieś w zakamarkach naszych umysłów) to wróci, bo będzie wiedział, że ktoś czeka, ktoś, kto go rozumie i nie szuka dziury w całym. Oczywiście to nie może trwać wieki. To zrozumiałe.
Bo czasem warto zamienić obsesję i panikę na chęć zrozumienia, że każdy czasem ma potrzebę by pobyć sam ze sobą. Nawet my, faceci.

A teraz spójrz, nie chodzi tutaj o to, czy zostaniesz moim patronem lub postawisz wirtualną kawę… Chodzi o to, że mnie wesprzesz, pokazując, że moje słowa mają dla Ciebie znaczenie i lubisz mnie czytać…

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Zostań moim patronem i odbierz książkę i plakat.

Kliknij tutaj i kup moją książkę!

Uważam, że nie można kochać kogoś, bez kochania siebie. Tak samo, jak uważam, że miłość do siebie nie jest przejawem bycia samolubnym. Jest podstawą. Czymś obowiązkowym, umiejętnością, którą trzeba zrozumieć i się nauczyć. To ważne. Ważne dla nas samych. I kto jest ze mną tutaj dłużej, to wie, że nic mnie tak nie wkurwia, jak stwierdzenie, że „wszystkie kobiety lecą na kasę”, że „wszystkie kobiety są takie same”. Dla równowagi tak samo wkurwia mnie powtarzane w kółko „faceci to chuje” lub „Prawdziwych mężczyzn już nie ma”. Myślę, a raczej jestem o tym przekonany, że wrzucanie wszystkich do jednego worka, wymaga najpierw spojrzenia na siebie. Wszystkie takie z góry oceniające pierdolety są po prostu chujowym unikiem przed zrobieniem tego. To forma zrzucenia odpowiedzialności na drugą stronę. Łatwiej jest powiedzieć: „wszyscy wokół są chujowi, a ja taka biedna i mi nie wychodzi. Eh, życie jest ciężkie i leje mnie po dupie” albo „noo… laski to teraz lecą na kasę, na normalnego faceta nie zwracają uwagi. Wszystkie to kurwa teraz księżniczki same…”. (To akurat cytaty, jedne z wielu, które gdzieś przewijały się na moim profilu). Tylko czasem warto spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy. Może to nie wszyscy wokół są źli, tylko jest coś takiego w Tobie, co powoduje, że trafiasz na takie, a nie inne Kobiety, przyciągasz takich, a nie innych mężczyzn, nie osiągasz tego, co planujesz. To bolesne. Brutalne. Wiele osób nie jest w stanie przyjąć prawdy o sobie samych. Wiem. Przerabiałem to. Zajęło mi to sporo czasu. Dlatego teraz patrzę na wszystko inaczej. Dlatego teraz wiem, że Kobiety, które grzmią pod niebiosa, że męski świat się skundlił, są po prostu wkurwione na siebie, że ciągle wybierają tych samym mężczyzn i dziwią się, że im nie wychodzi. To powoduje frustracje i zgorzknienie. Łatwiej jest założyć, że to z facetami jest coś nie tak niż poszukać problemu w sobie. Faceci, którzy biegają za Kobietami i raz za razem dostają kosza, muszą zrzucić z siebie ciśnienie i jakoś wytłumaczyć sobie swoje niepowodzenia tym założeniem, że Kobiety teraz są zadufane w sobie. Nie są. Po prostu potrzebują czasu albo chciałyby czegoś więcej niż tylko powierzchownej gadki. I wcale nie wszystkie lecą na kasę. Lecą na osobowość, na pasję, na poczucie humoru, na ofiarowanie im odrobiny uwagi i zrozumienia. A trudno przyznać się sobie, patrząc w lustro, że nie chodzi o brak kasy, tylko o brak cierpliwości i pracy nad tym, by być interesującym gościem. Jeżeli Twoje relacje są chujowe, jeżeli Ci nie wychodzi, jeżeli masz problem z nawiązywaniem znajomości, to zrozum tylko jedno. Jedną, malutką rzecz. W budowaniu relacji biorą udział dwie osoby, jedną z nich jesteś TY. Szanse, że coś nie zagra, są więc pół na pół. I zamiast oceniać, warto spojrzeć na siebie. Sprawdzić, czy przypadkiem osobą, która sabotuje nasze starania, nie jesteś Ty. A kiedy tak się stanie, to połowa sukcesu. To droga do tego, by się zmienić. A wtedy wszystko zacznie się układać. Mogę się pod tym podpisać rękami i nogami…

 

A teraz spójrz, nie chodzi tutaj o to, czy zostaniesz moim patronem lub postawisz wirtualną kawę… Chodzi o to, że mnie wesprzesz, pokazując, że moje słowa mają dla Ciebie znaczenie i lubisz mnie czytać…

Kliknij i postaw mi wirtualną kawę!

Zostań moim patronem i odbierz książkę i plakat.

Kliknij tutaj i kup moją książkę!

Masz pytania? Napisz e-mail

info@tomeknawrocki.pl

Ważne linki

Zapraszam do moich Social Mediów
na Facebooku, Instagramie i TikToku

© 2025 Tomasz Nawrocki. Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt: Kruku.net

Zgarnij rabat!
Zapisz się do naszego Newslettera aby otrzymać
kod rabatowy 15%.
    ZAPISZ
    Zapoznałam(em) się i akceptuję
    regulamin i politykę prywatności