Czy można żyć na granicy szaleństwa, na 100%, nie tracą przy tym siebie, a ponadto mieć obok siebie kogoś na kogo zawsze moglibyśmy liczyć?
Odpowiedź dzisiaj dla mnie jest jasna: MOŻNA.
Warunek jest jeden. Trzeba mieć dobrze poukładane wszystko w głowie, żeby to szaleństwo przeżyć, żeby się nie spalić i żeby być oparciem dla osoby, która jest dla nas całym światem. Życie to tylko suma momentów, wynikowa wszystkich tylko dobrych i złych chwil, iloraz doświadczeń dzielony przez nasze wartości i to, czym się w życiu kierujemy. Jest milion dróg, setki błędnych drogowskazów i niezliczona ilość osób, które zawsze w każdym momencie naszej wędrówki będą usilnie tłumaczyć nam, co robimy źle. Problem polega na tym, że oni sami nie robią nic.
Życie tak naprawdę jest krótkie, w porównaniu z wiecznością to tylko pewien nieznaczący nic wycinek w czasoprzestrzeni. I ja, Ty pewnie też, w pewnym momencie zrozumiesz, a może tak jak ja zrozumiałeś/aś, że nie warto tracić tak cennego czasu na setkę chujowych spraw, które niczego do niego nie wniosą. Tym bardziej szkoda go tracić na setkę jebniętych „złotodoradców”. Czas to wartość, czas to waluta, którą dysponujemy.
I ja chciałbym wydawać go z rozmachem, ale tylko wtedy kiedy wiem, że będzie to dobra inwestycja. Nie chciałbym już marnować go na byle jakie przyjemności, na robienie czegoś na siłę, na relację, która jest pozorna, na 50%, bo tak ma być. Gówno prawda, tak być nie musi. To Ty podejmujesz decyzję. Ktoś powiedział mi kiedyś, że jeśli przejdziesz przez ogrodzenie i zostaniesz pogryziony, to pogryzł Cię pies, jeśli zrobisz to drugi raz, to tak naprawdę sam się pogryzłeś. Uświadomienie sobie tego zmienia całą perspektywę. Pokazuje tunel możliwości jakie masz i jak je tak naprawdę wykorzystujesz.
Możesz ŻYĆ, albo może się przez to życie prześliznąć bez większych emocji, w kapsule bezpieczeństwa, z zapiętymi pasami i w zwolnionym tempie.
A ja chciałbym wszystkiego doświadczyć i jestem w stanie zaakceptować konsekwencje tego doświadczania.
Najtrudniejszą rzeczą w życiu jest zaakceptować, że nie musimy się w nim godzi na chujowe sprawy, które zaprzątają nam głowę. Łatwo powiedzieć? Nie, zajęło mi to 28 lat zanim to do mnie dotarło.
I nieważne czy chodzi o biznes, miłość, pracę, przyjaźń czy cokolwiek w co wierzysz.
W miłości przede wszystkim nie warto godzić się na związek z kimś, kto tak naprawdę nie zrobiłby dla Ciebie nic w momencie kiedy trzeba byłoby zrobić wszystko.
Walka, i jestem w tym bardzo uparty, bardzo konsekwentny i wielu powie, że głupi, że przesadzam. Jednak tak, o miłość się walczy, a potem całe życie się ją pielęgnuje.
Dzisiaj nie zmarnuję ani jednej sekundy na kogoś, w kogo nie wierzyłbym bezgranicznie, komu nie ufałbym całkowicie. To nie ta bajka, nie moja piaskownica. Jak kochać to na całego, do krwi. Niech to będzie miłość tak gorąca, że pocałunki pozostawiają ślady poparzeń na skórze, Niech wgryza mi się w szyję i niech pozostają mi blizny po jej paznokciach na moich plecach. Niech będzie dla mnie jak zastrzyk z dopaminy w korę mózgową. Wszystko w myśl zasady – kochaj mnie, przeleć mnie, mów do mnie, uwierz we mnie.
W miłości teraz nie pozwolę sobie na tanie kompromisy, bezpodstawne zapewnienia czy debilne obiecanki. Już nie. Jesteś, więc bądź całkowicie, tak żebyśmy z czasem zapomnieli, gdzie zaczyna się jedno, a kończy drugie.
Jeśli komuś to odpowiada to zapraszam. Nie boję się już mówić, co myślę, co czuję, czego chcę. To świadome decyzje, przemyślane wybory, pozytywne myśli.
Jesteś obok, wymagasz uwagi, chodzisz mi po głowie pozostawiając wgniecenia w moim mózgu, więc nie dziw się, że będę próbował Cię złapać, złapać i już nie wypuścić i czas poświęcony na to, to nie jest czas zmarnowany. To nasz czas, czas, który inwestujemy w siebie, w nas i zobaczymy gdzie nas to zaprowadzi, bo dokądś nas to prowadzi i nie mam zamiaru się przy tym rozmieniać na drobne. Odpowiada Ci to, więc BĄDŹ.
W życiu nie ma idealnych momentów, żeby kogoś spotkać. Czekanie i wierzenie w to, to bajki z komedii romantycznych, których nikt nigdy nie ogląda do końca. Przynajmniej nie ja.
W życiu chodzi o to, żeby działać, żeby samemu sobie te momenty tworzyć.
6 comments
Noooo, niemożliwie pięknie to wszystko napisałeś! Ja mam zamiar dobrze wykorzystać swoje życie i wycisnąć jak cytrynę każdą jego chwilę…poza tym na 40 urodziny złożyłam sobie obietnicę, której mam zamiar dotrzymać!
Trzymam kciuki!
Myślę jednak,że nie każdemu jest dane tak kochać i tak być kochanym. Raz,że taka miłość nie jest wszystkim pisana A dwa trzeba być naprawdę doświadczonym i dojrzałym,by ją ujrzeć i docenić…. można by pisać na ten temat poematy…
Dojrzałość jest tutaj kluczowa. Trzeba skoro przeżyć, żeby ją osiągnąć.
Piękne !
Dzięki!
Comments are closed.